PO zajęło pierwsze miejsce - kapitan Donald Tusk pokazał, że do trzech razy sztuka. Albo wreszcie zatrudnił dobrych speców od PR-u, albo nagle wydoroślał i przestał pozować na wiecznie obrażonego chłopca. W kampanii wizerunkowej zaobserwowałem prawdziwy progres w porównaniu do wyborów sprzed dwóch. Szkoda tylko, że wokół Tuska gromadzi się tyle niesympatycznych sylwetek, bardziej przywodzące na myśl ponure meliny niż sportowe boiska. I po osiągnięciu celu, jakim była detronizacja poprzedniego mistrza, mogą zacząć się wkrótce prać nawzajem.
W przypadku PiS-u, gdyby spojrzeć tylko na proporcje w Sejmie, ciężko mówić o porażce. Przegrana, owszem, Ale od 1989 jeszcze żadna partia nie utrzymała się przy władzy, a PiS, podobnie jak w 1997 SLD, zdobył więcej mandatów niż w 2005. W dłuższej perspektywie Jarosław może jeszcze planować powrót na fotel premiera, tym bardziej, że PO może naprawdę powinąć się noga.
Bardzo jestem ciekaw, kto będzie reprezentował LiD w tych wyborach. Naszła mnie bowiem taka refleksja, że lewica rozpijaczona, koniunkturalistyczna i nastawiona tylko na to, żeby się "nachapać" i tak jest lepsza od młodych ideowców, którzy jeszcze wierzą w walkę klas, a którym za plakat wyborczy wystarczy sierp i młot nabazgrany na ścianie. 53 mandaty w Sejmie oznacza stabilną pozycję i gdyby nie pewna osoba, prawdziwi ideowi lewacy nie mieliby żadnego przedstawiciela.
Przedstawicielem tym zaś może być Łukasz Foltyn. Na dzień dzisiejszy nie jest jeszcze nic pewne, choć na swoim blogu pisze on "raczej się nie dostanę". Ale ja jestem dziś pesymistą i szykuję się na najgorsze. Byłoby to naprawdę przykre, gdyby człowiek, który wzbogacił się niezmiernie dzięki jako-takiej wolności gospodarczej, zaczął wprowadzać system, przez który inni już wzbogacić by się nie mogli. Jak człowiek może z czystym sumieniem wejść na szczyt i deklarować, że będzie innych próbujących stanąć obok niego wrzucał do przepaści? Takie paradoksy tylko na lewicy... O samym PSL-u też nie mam najlepszego zdania. Raz już swojego koalicjanta zdradzili, więc i w tej kadencji podczas najmniejszych trudności oni będą umywać ręce.
Na końcu pozostaje mi ten nieszczęsny LPR... I jak zwykle kto winny? ONI. Te paskudne media. Ci niedobrzy przeciwnicy polityczni. Te kamery, które ucinają same transmisję z obrad. Mówcie sobie, drodzy UPR-owcy, co chcecie. Powiedzenie "każdy jest kowalem swojego losu i odpowiada za swoje porażki" jest tak samo prawdziwe w życiu politycznym, jak i prawdziwym. Dziękuję, panie Mikke, za głupoty wypowiedziane we Wrześni. Dziękuję, panie Giertych, za żałosne staranie stania się polskim Zapatero i narażanie polskich wojsk w Iraku! PO udało się wykuć wygraną. Prawicowa trójca walnęła się młotkiem w głowę. W dużej mierze, na własne życzenie.
Komentarz został zapisany. Będzie widoczny w ciągu kilku minut.
Wystąpił błąd, komentarz nie został zapisany. Spróbuj ponownie później.
komentarze do wpisu » I have bad feelings about this
-
autor
w wielu punktach zgoda...chociaż ten Tusk--nie przeceniałbym go..To raczej czesc tych miernot wokół niego..Jakimś indwiduum wartym stanowiska byłby Janek Rokita.No ale go nie ma...wiec ogólnie kicha...Juz lepiej zeby zostało jak jest...
2007-10-22 21:27
-
@chinaski
Nie piszę, jaki Donald jest naprawdę, ale jaki wizerunek mi zaserwowano. To "drobna" różnica.
2007-10-22 21:49
-
na dzien dzisiejszy
brzydki pleonazm, blad jezykowy, wyrazenie rodem jeszcze z poetyki PRL-owskich dziennikow elewizyjnych. A fe. Unikaj, pisz po prostu "na dzisiaj". Pozdrawiam Jacek
2007-10-22 23:25
-
@ RPrl, @2008
29 marca 2008 - 123 Główny problem z traktatem europejskim, Walka o traktat reformujący toczy się dalej i nie wiem, czy na końcu będzie zimny prysznic, czy burza. Nie potrafię już skupić swojej uwagi na wywodach zwolenników traktatu, bo jest to zawsze pustosłowie złożone z tych samych kilku wytartych haseł; powraca nawet przestroga przed losem Białorusi. Patrzę jedynie na argumentacje niektórych posłów PIS, ale też nie słyszę niczego poza podobnymi hasłami, natomiast, czegoś się o nich samych dowiaduję. Na przykład poseł Paweł Kowal. Do niedawna nierozpoznawalny, choć zdążył już pełnić wysokie funkcje. Dzisiaj kręci się po wszystkich mediach i dużo mówi. Mówi z narastającą pewnością siebie i szybko zanikającą pokorą. Jest wrażliwy, uważny, ugodowy, ceniący nade wszystko kompromis i przekonany, że potrafi przekonać do swoich racji. Jest też tolerancyjny dla tych, którzy jeszcze nie dostrzegli, że traktat jest wielką wartością i kompromis jest konieczny, by go ratyfikować. Poseł Kowal z życzliwą wyrozumiałością myśli o nich, że mają często uzasadnione frustracje i obawy, które trzeba rozproszyć. Poseł zdaje się nie mieć wątpliwości co do swoich racji, a nawet nie dopuszcza myśli, że może go słuchać ktoś o bardziej przenikliwym rozumie. Już widzę, jak poseł Kowal "rozprasza" obawy np. księży profesorów Jerzego Bajdy i Czesława Bartnika. Tak myślę sobie, czego potrzeba młodemu człowiekowi, by uwierzył w swoje możliwości ponad miarę i stanął u progu pychy? I myślę, że wiem skąd się to bierze, bo widzę to na co dzień w różnych telewizjach. Otóż dostęp do mediów, do blasku kamer, do mikrofonu często jest dla młodych ludzi mocnym i zdradzieckim bodźcem_przesłanką, do wiary we własny potencjał i mądrość. Kiedy te zaproszenia i wizyty w mediach zdarzają się coraz częściej, działają jak czad_narkotyk, i zdają się wręcz zmieniać_zaburzać osobowość młodego polityka, czy dziennikarza. Zaczyna wierzyć, że jest chyba mądry, bo go zapraszają, a oni go zapraszają wyłącznie dlatego, że jest dla nich pożyteczny, jeśli mądry plus pożyteczny, to tym lepiej. Ciekawe, czy poseł P.Kowal się nad tym zastanawiał, ale mógłbym mu podpowiedzieć, że dla TVN jest pożyteczny, co nie wyklucza mądrości. Traktat jest niedobry dla Polski i jest niedobry dla Europy. Sądzę, że ci, którzy o tym nie wiedzą, po prostu nie przemyśleli spraw do końca. I jest na to sto argumentów, ale głównym, wybiegającym daleko w przyszłość, jest fakt, że traktat jest potężnym krokiem w stronę kształtowania nowego totalitaryzmu. Ja o tym zagrożeniu pisałem w lutym 2003, jeszcze przed akcesją, w obszernym artykule "UE a Polska- koronne argumenty przed referendum". Przytoczę więc, z dedykacją dla p.Pawła Kowala, dwa fragmenty, które tego zagrożenia dotyczą. Czynię to, ponieważ dzisiaj ten czarny obraz zdaje się być o wiele mniej abstrakcyjny, niż 5 lat temu. "…- prawdziwie głęboka synteza zdarzeń i faktów, z którymi mamy do czynienia, prowadzi do wniosku, że rodzi się nowa, niezwykle groźna forma totalitaryzmu. Nikt nie może zaprzeczyć, że istotnie budowany jest świat, jakiego w tej skali jeszcze nie było – świat oparty na skrajnym egoizmie i całkowitym odrzuceniu fundamentu dotychczas uznawanych i pielęgnowanych wartości. W świecie tym dobro miesza się ze złem, fałsz z prawdą, wszystko staje się relatywne, więzi społeczne ulegają osłabieniu, a stosunki międzyludzkie stają się całkowicie powierzchowne; znośne - jeśli oparte na wspólnocie interesów, ale zabójcze - gdy warunki zmuszają do rywalizacji. W takim świecie w oczywisty sposób musi się uformować, przejąć władzę i odgrodzić od reszty, wąska warstwa ludzi pozbawionych wszelkich zasad i skrupułów – elita i nomenklatura totalitaryzmu, nieposkromiona w zdobywaniu nieograniczonych dóbr i zupełnie obojętna na los innych. Jest również rzeczą oczywistą, że poza tą wąską grupą musi pozostać olbrzymia większość, której kosztem to wszystko się odbywa, a która musi być trzymana w ryzach pełnego posłuszeństwa – to jest układ, który musi być totalitarny. I może ktoś powiedzieć: to przesada, a zresztą to nie jest nic nowego, to można okiełznać, wszystko przecież w różnych okresach już było i jakoś minęło. Ależ nie! Tym razem to jest naprawdę coś innego, to jest prawdziwie niebezpieczne! Niezwykłość, a zarazem apokaliptyczna groźba proponowanego dla świata nowego systemu wynika z niemal perfekcyjnego wykorzystania doświadczeń wszystkich dotychczasowych eksperymentów z totalitaryzmem, z doskonałego rozpoznania wszystkich słabości natury ludzkiej i z umiejętności wykorzystania bezprecedensowego rozwoju techniki. To pozwala uzyskiwać nadzwyczajnie skuteczny sposób wprowadzania nowego porządku i rozprzestrzenienia go do wszechogarniającego, globalnego zasięgu. Można odnotować wyraźną ciągłość, a zarazem ewolucyjne udoskonalanie konstrukcji totalitarnych systemów, dla których bazowym założeniem zawsze pozostaje odrzucenie Boga przez człowieka, a podstawowym narzędziem - kłamstwo. Rewolucja francuska rzuciła w lud hasła „wolność, równość, braterstwo” i natychmiast zainstalowała gilotyny, dokonała pionierskiego pod względem rozmiarów ludobójstwa w Wandei i wprowadziła narzędzia terroru będące wzorem dla wielu przyszłych kontynuatorów. Ideologiczne odrzucenie Boga musiało się w praktyce realizować przez szczególnie krwawą rozprawę z chrześcijaństwem, jego duchowieństwem, z zakonami, przez niszczenie wszelkich symboli i bazy materialnej Kościoła. Rewolucja w Meksyku i wojna domowa w Hiszpanii opierały się na tych właśnie wzorach, ale tak jak blisko półtora wieku wcześniej we Francji, były to zaledwie ograniczone terytorialnie eksperymenty budujące podwaliny pod kolejne, znacznie szersze zamierzenia. Niemiecki narodowy socjalizm - znany jako hitleryzm, - a w znacznie poważniejszej skali komunizm, stanowiły już poważne próby wprowadzenia totalitaryzmu w wymiarze globalnym. Niewątpliwie miały ze sobą wiele cech wspólnych, w początkowych fazach rozwoju, nawet podobne źródła finansowania, ale poza krótkim okresem intensywnej współpracy, w zasadzie rywalizowały ze sobą. W bezpośrednim starciu musiał przegrać hitleryzm, bo zbyt szeroko zakreślił obszar zamierzonego i nadto szybkiego podboju, a zarazem zbyt otwarcie ogłosił swoje prawdziwe plany wobec podbitych społeczeństw. O ileż bardziej wyrafinowany w słowach i w ideologicznym przesłaniu był komunistyczny rywal. Do jakiej perfekcji doprowadził kłamstwo, posługując się coraz doskonalszymi środkami technicznymi i stale udoskonalaną sztuką wyrafinowanej manipulacji. A wreszcie, jakie osiągnął „rezultaty” pod względem zasięgu terytorialnego, liczby ofiar, a zwłaszcza czasu trwania, którego końcowej granicy nawet dzisiaj nie można określić. W pierwotnej postaci komunizm trwa nadal w kilku miejscach, ale nas bardziej interesuje ten ewolucyjnie przepoczwarzony wariant, który instaluje się dzisiaj w Europie i poza nią. To nie jest przypadek, że dotąd nie nastąpiło rozliczenie komunizmu, że konkretni ludzie postarali się, by nie było takiego momentu w dziejach najnowszych Europy, który stanowiłby cezurę oznaczającą upadek komunizmu – tak nie mogło się stać, bo gdyby się stało, to w całej Europie od władzy musieliby zostać odepchnięci ludzie, którzy budowali komunizm, którzy z nim ściśle współpracowali, a więc właśnie dokładnie ci politycy, którzy dzisiaj są w pełnym znaczeniu tego słowa awangardą Unii Europejskiej. Jest więc pełna ciągłość z poprzednim systemem, który nigdy się nie skończył, natomiast zmienił jedynie narzędzia, jakimi się posługuje dla zdobycia i utrzymania władzy, zapewniającej dostęp na stoki i szczyt współczesnego Olimpu, dla wybranej, hierarchicznie uszeregowanej grupy uczestników……. …..Najważniejszy wreszcie element systemu – przemoc i terror - zastąpiono całym wachlarzem narzędzi, wobec których sprzeciw pojedynczego człowieka, a nawet zorganizowanych grup ludzi jest praktycznie niemożliwy, tworząc poczucie bezsilności, a w końcu całkowitej bezradności. Spośród tych narzędzi na czoło wysuwa się przymus ekonomiczny. Jego skuteczność zapewnia się przez pozbawienie ludzi własności i możliwości zarobkowania, przez zamierzoną pauperyzację całych grup zawodowych, sztuczne prowokowanie bankructw, niejasne i dowolnie interpretowane przepisy podatkowe, a także kredytowe pułapki finansowe. Są też inne narzędzia, które działają już teraz i mogą się wydawać nie do końca groźne, ale w przyszłości tak się rozwiną, że będą mogły ubezwłasnowolnić każdego. Rozwija się więc monstrualną biurokrację, która w razie potrzeby może zahamować wszelką indywidualną działalność. Buduje się gąszcz przepisów i prawo tak sformułowane, że niemożliwe do rozpoznania, a zrazem interpretowane z taką dowolnością, że nikt do końca nie będzie bezpieczny przed jego niszczącą ingerencją. Stwarza się ogłuszający szum medialny, uniemożliwiający rozeznanie rzeczywistości, której opis rozmyty w papce informacyjnej tworzy świat całkowicie wirtualny. A to wszystko wspierane jest działaniami niezbędnymi do osiągnięcia maksymalnej atomizacji jednostek, poprzez narzędzia takie jak - demoralizacja dekomponująca tkankę społeczeństwa, uderzanie w rodzinę, tłumienie wszelkich wyższych potrzeb udoskonalających człowieka, a jednocześnie budzenie instynktów upodabniających ludzi do zwierząt - po krótkiej tresurze staną się w pełni sterowalni i niezdolni do samoorganizacji. Doprawdy, trudno zaprzeczyć, że taki właśnie kierunek wytyczono dla rozwoju Unii Europejskiej. Oszałamiający postęp na tej drodze można mierzyć ciągłym wzrostem liczby bezproduktywnych urzędników, stosami zapełnianych papierów, dziesiątkami tysięcy drobiazgowych, w większości zbędnych, lub idiotycznych przepisów, gigantycznymi kosztami, które muszą rosnąć wobec nieograniczonej pazerności nowej nomenklatury. U podstaw wszystkiego jest kłamstwo, które staje się tak powszechne, że niezauważalnie prowadzi do schizofrenicznej dwoistości postaw. Nie wystarczy przecież potępiać zauważane przejawy korupcji, a pomijać milczeniem osobliwą tolerancję i tuszowanie tych spraw na europejskim poligonie nowego systemu. Cóż oznacza stan, w którym wszyscy zdają się zauważać idiotyzmy brukselskiej biurokracji, śmiech miesza się z oburzeniem, a wszystko toczy się dalej swoim niezakłóconym trybem. Cóż oznacza pogarda dla hipokryzji, gdy nie dostrzega się dysonansu głoszonych haseł o demokracji z demonstrowaną pogardą dla jej wyroków. Można podziwiać ustalanie norm czystości powietrza, norm bezpieczeństwa pracy, rygorów produkcji żywności – bo to wszystko ma wyrażać wielką troskę o zdrowie obywateli. Od podziwu dla tej troski natychmiast jednak przechodzimy do zastanowienia się nad niezwykłą zapalczywością w umożliwianiu zabijania niewinnych dzieci, które nie zdążyły się narodzić, a także nad swoistą i cyniczną ekonomią zabijania starych ludzi, którzy już nie pomnożą zysków, a raczej mogą domagać się spłaty długu za swe pracowite życie. Kłamstwo, na którym oparty jest każdy totalitaryzm, widać co krok, a groźny postęp zaznacza się w tym, jak szybko ludzie akceptują coś, co jeszcze wczoraj budziło przerażenie –im energiczniej i dalej odrzucą Dekalog, tym szybciej zaakceptują. O ileż łatwiej i wygodniej staczać się w barbarzyństwo, niż z wysiłkiem, ale w harmonii ze wszystkimi i z sobą budować cywilizację miłości. Konstruktorzy nowego systemu wiedzą, że propagowanie i narzucanie tej łatwiejszej i czasem doraźnie atrakcyjnej drogi ku barbarzyństwu gwarantuje ciągły postęp w budowie planowanego przez nich porządku." cyt.za Prof. Rafał Broda, http://www.ojczyzna.pl/blogi/index.htm
2008-03-30 22:30
pozostałe notki »
-
2007-08-12 22:26
Czy ekologia może być prawicowa ?!
Zanim przejdę do spraw bardziej ogólnych, muszę niestety odbębnić kawałek bieżączki. Zafrapował mnie bowiem wpis Tomasza Gontarza , będący kwintesencją poglądów sporej części prawicowców na problemy ekologii. Ocena jest miażdżąca - sympatyk...
komentarze (6) -
2007-08-10 10:33
Okołopowstaniowe przemyślenia
Pisząc te słowa nie jestem skłonny ani trochę do popadania w jakiekolwiek formy sentymentalizmu. Jeśli więc ktoś jest bardzo "oczarowany" mainstreamowymi artykułami, wywiadami itp., lektura tego wpisu może być nienajlepszym pomysłem. Nie piszę akurat na temat, który...
komentarze (2) -
2007-07-23 23:20
Poszukiwacze zaginionej kohorty
Beletrystykę Waldemara Łysiaka znałem do tej pory dość pobieżnie. Z powieści znałem do tej pory jedynie "Szachistę", a z opowiadań - zbiory "Perfidia" oraz "Łysiak fiction". Dlatego też lektura powieści "Ostatnia kohorta" była dla mnie...
komentarze (2)
zgłoś nadużycie
Zgłoszenie zostało zapisane.
Wystąpił błąd. Spróbuj ponownie później.
Dodaj do listy zablokowanych
Czy na pewno chcesz zablokować tego użytkownika?
"Prawie każde pokolenie ma całkiem nowy konserwatyzm kością w gardle stający konserwatywnym ojcom."
Armin Mohler
"UE jest skazana na niepowodzenie, gdyż jest czymś szalonym, utopijnym projektem, pomnikiem pychy lewicowych intelektualistów."
Margaret Thatcher
"Często słyszymy o potrzebie wyboru między lewicą i prawicą. Chciałbym jednak zasugerować, że nie istnieje coś takiego, jak lewica i prawica. Jest tylko góra i dół. Możemy podążać w górę, w stronę naszego odwiecznego snu – wolności jednostki, powiązanej jednocześnie z prawem i porządkiem, lub w dół – w stronę totalitaryzmu. Ci, którzy chcą poświęcić naszą wolność w zamian za opiekę społeczną i bezpieczeństwo, wybrali ścieżkę wiodącą w dół."
Ronald Reagan
moje ostatnie komentarze »
-
Był na ten temat artykuł w "Ozonie" nr 24 z 2005 r. Artykuł "Władcy nawróceni". Według...
2007-07-20 22:26
-
Pytałeś mnie? Myślałem, że wyraziłem się jasno, że jestem ZA różnorodnością i...
2007-08-08 22:35
-
"Jedna baza danych" - jeśli chodzi o DBMS, to jest to już całkowita utopia. jedni chcą...
2007-08-08 21:05
-
Nie czytywałem GW ani "Dziennika". Nie mam telewizora, więc nie oglądam TVN-u. Przeczytałem...
2008-04-14 19:49
-
Nie jestem bynajmniej sympatykiem PiS. Ale taka już jest specyfika polskiej sceny politycznej,...
2007-10-22 21:34
ostatnie notki »
-
I have bad feelings about this
2007-10-22 21:22
-
Czy ekologia może być prawicowa ?!
2007-08-12 22:26
-
Okołopowstaniowe przemyślenia
2007-08-10 10:33
-
Poszukiwacze zaginionej kohorty
2007-07-23 23:20
-
Imigranci
2007-07-10 00:37
aktywne dyskusje »
-
I have bad feelings about this
komentarze: 4ostatnio: wilre
-
Czy ekologia może być prawicowa ?!
komentarze: 6ostatnio: ffatman
-
Okołopowstaniowe przemyślenia
komentarze: 2ostatnio: Tecumseh
-
Poszukiwacze zaginionej kohorty
komentarze: 2ostatnio: Stary1
-
Historia Adolfa Dymszy
komentarze: 8ostatnio: Tecumseh
archiwum postów »
| « | Luty 2010 | |||||
| Pn | Wt | Śr | Cz | Pt | So | Nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
| 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |



komentarze (4) skomentuj